Ciągłe zmartwienia

No ja to ciągle mam jakieś problemy, doprawdy no serio. No bo jak nie na studiach jakaś poprawka czy repeta, to z Krzysiem jakieś kłótnie, a jak nie to, to znowu złamany paznokieć albo bynajmniej nadłamany. No załamka po prostu, mówię wam.

I czasem jak słucham Krzysia mojego i tego, co on mówi że niby na temat swoich problemów w pracy, tj. z projektowaniem stron internetowych albo jakimiś problemami natury technicznej z systemami zarządzania treścią Joomla! czy tam Drupal czy tam inny jakiś, to doprawdy śmiać mi się chce, no bo sami pomyślcie – to w tym tragicznego, co to w ogóle za problemy?

No może być martwiącego w pracy, a już tym bardziej w webdesignie, który to przecież niby jego pasją jest, no więc dlaczego narzeka, co nie? Ja to bynajmniej mam powody do zmartwień i właśnie teraz się martwię, bo jutro kolejny egzamin, a ja znów nic nie umiem i zamiast się uczyć, to w necie siedzę. Zaraz pójdę się uczyć. Albo bynajmniej spróbować.

Ciągła nauka

Ech, mam tyle zajęć w szkole, to jest na uczelni (wciąż nie mogę się odzwyczaić od mówienia „szkoła” na uczelnię), że z trudem znajduję czas na jakiekolwiek rozrywki, a nawet na spotykanie się z moim Krzysiem i rozmowy o jego projektowaniu stron internetowych. Ale bynajmniej próbuję.

Tylko nie mogę zrozumieć, dlaczego on, ten mój Krzysiu, tak ciągle tylko o tym webdesignie rozmawia, tak jakby wcale nie posiadał umiejętności prowadzenia konwersacji na jakikolwiek inny dowolny temat, na przykład taki jak zbieranie znaczków albo gotowanie. Bo ja na przykład nie znam się wcale na webdesignie ani na Joomli! czy Drupalu, a WordPressa umiem tylko tak obsługiwać, jak podczas dodawania wpisów na bloga na WordPressie, ale bynajmniej próbuję to zrozumieć i słucham zawsze z wielką uwagą i wielkim zainteresowaniem tego, co on mi mówi o projektowaniu serwisów internetowych. Ale on też mógłby bynajmniej spróbować mnie zrozumieć, co nie?

W sumie to nie wiem…

… o czym tak naprawdę miałabym pisać. No bo tak się przedstawia sytuacja, że z jednej strony to ja bym chciała pisać o sobie, o moim wnętrzu bardzo niezmiernie bogatym, o moich pasjach niecodziennych i oryginalnych (zbieranie znaczków, gotowanie) no i w ogóle o mnie.

No ale z drugiej strony jest mój Krzysiu i jego webdesign. A rzecz się rozchodzi o to, że Krzysiu ma swoją własną stronę w Internecie – oczywiście nie taką stronę jak ten blog, tylko całkowicie profesjonalną stronę www, którą zresztą sam sobie zaprojektował i wdrożył w Joomli! czy Drupalu, już nie pamiętam. No i taka strona musi być pozycjonowana (jaka nazwa, co?), żeby była jak najwyżej w Google, nieważne zresztą.

No ale ważne jest to że Krzysiu chce, żeby czasem zawarła na moim blogu takie słowa kluczowe jak: projektowanie stron www, webdesign, Joomla!, projektowanie stron Joomla!, Drupal, WordPress i inne w tym stylu. No ale żeby zawrzeć w blogu takie sformułowania, to ja musiałabym raczej o tym webdesignie pisać, a bynajmniej próbować.

Hej, hej!

Cześć wszystkim!! Właśnie postanowiłam pisać bloga, a bynajmniej spróbować, bo chociaż nigdy nie byłam zbyt dobra z polskiego, zwłaszcza jeśli chodzi o pisanie wypracować itd., to zobaczyłam w Internecie wiele fajoskich blogasków dziewczyn, których faceci też tak samo jak mój kochany Krzysiu zajmują się webdesignem.

No i pomyślałam sobie, że mogę bynajmniej spróbować, bo przecież zawsze cośtam, cośtam napiszę, no może niekoniecznie tak całkiem o projektowaniu stron www, ale w sumie dlaczego nie, co nie? Mój Krzysiu mówi mi ciągle aż do znudzenia, że trzeba się rozwijać i ciągle uczyć, bo to bardzo ważne i w ogóle, no ale ja sama to nie wiem no ale bynajmniej spróbuję. Chociaż naprawdę wątpię, by kiedykolwiek udało mi się skumać, o co chodzi na przykład w tych CMS-ach Joomla! albo Drupal, czy na przykład WordPress, no ale jak już mówiłam bynajmniej spróbuję.

A, i zapomniałabym się przedstawić tego wszystkiego. Jestem Monika, jestem studętką elitarnego kierunku, a mianowicie psychologii i moim marzeniem i planem jest pomagać innym w ich problemach z psychiką, a bynajmniej próbować.